Biotebal rzęsy xxl. Opinie? Nie. Nie. I jeszcze raz nie.

Moje rzęsy zawsze pozostawiały wiele do życzenia. Były krótkie, rzadkie i ogólnie nie sprawiały (nawet po pomalowaniu), że zdobiły moje oko, a wręcz przeciwnie. Przez to, że są takie rzadkie, wolałam ich nie tuszować, aby tak bardzo się nie rzucało w oczy, że mam ich zaledwie “kilka na krzyż”. Długo używałam sztucznych rzęs, ponieważ sądziłam, że to dobry sposób na ukrycie własnych niedoskonałości. Jednak z czasem okazało się, że dostałam uczulenia na klej. Ponoć czasami tak się zdarza, zwłaszcza wtedy, kiedy przez kilka lat codziennie przykleja się kępki sztucznych rzęs. To był moment, w którym postanowiłam wziąć się w garść i poprawić kondycję swoich rzęs.

Jak każda kobieta, zawsze marzyłam o pięknych, długich i gęstych rzęsach, dlatego postanowiłam poszukać preparatu, dzięki któremu osiągnę ten cel. Kiedy przeglądałam fora internetowe, przypomniałam sobie, że w telewizji często jest reklamowana odżywka Biotebal Rzęsy, która – jak się później okazało – miała kilka pozytywnych opinii. Brakowało mi większego doświadczenia w tego typu kosmetykach pielęgnacyjnych, więc uznałam, że Biotebal – serum do rzęs, będzie dla mnie odpowiedni.

Moja opinia dotycząca kuracji serum Biotebal Rzęsy XXL

Wszystko robiłam zgodnie z zaleceniami producenta i byłam w tym wszystkim niezwykle regularna (a u mnie to raczej różnie z tym bywa). Minęło kilka tygodni od momentu, kiedy w mojej kosmetyczce pojawiła się odżywka do rzęs Biotebal, ale nie widziałam absolutnie żadnych efektów. Nie były one ani mocniejsze, ani gęstsze, a już na pewno nie widziałam tego obiecanego efektu rzęs XXL. Nie lubię marnować zakupionych kosmetyków, dlatego zdecydowałam, że będę kontynuowała kurację aż do skończenia opakowania, choć w głębi duszy czułam, że nic dobrego z tego nie wyjdzie. No i nie pomyliłam się za bardzo, bo ten Biotebal do rzęs w ogóle nie zadziałał – zero jakichkolwiek efektów.

O swojej opinii opowiedziałam swojej przyjaciółce, która – jak się okazało – również swego czasu stosowała Biotebal Rzęsy XXL i podobnie jak ja, nie była z niego zadowolona.

Ona również stosowała serum według zaleceń na opakowaniu, ale nigdy nie doczekała się żadnych pozytywnych rezultatów. Wspomniała także, że również dała się nabrać reklamie, w której zapewniano o tym, że warto stosować Biotebal Rzęsy. Odzywka do rzęs, którą obie stosowałyśmy, okazała się jednak niewypałem, który może i nie zaszkodził, ale – przede wszystkim – w ogóle nie działał.

Wszystko się jednak zmieniło w czasie, gdy zupełnym przypadkiem trafiłam na post w jednej z grup na portalu społecznościowym, gdzie dyskutowano na temat odżywki Rzęsix.

Powiem szczerze, że kiedy zobaczyłam zdjęcia niektórych użytkowniczek, które pokazywały ich rzęsy przed i po kuracji, byłam mocno zdumiona. Pozytywnych opinii na grupie było bardzo dużo, co jeszcze bardziej przekonało mnie do złożenia zamówienia.

Muszę przyznać, że w porównaniu do Biotebal – odżywka do rzęs, Rzęsix jest sto (a nawet tysiąc) razy lepszy!

Po dwóch tygodniach zauważyłam, że zaczęły mi rosnąć nowe rzęsy zaś te, które już posiadałam, były zdecydowanie dłuższe. Od razu zadzwoniłam do swojej przyjaciółki i namówiłam ją, aby również kupiła sobie tę odżywkę. Po trzech miesiącach codziennego stosowania nowego serum byłam szczęśliwą posiadaczką długich, gęstych “firaneczek”, które wyglądały niczym sztuczne (do dziś wiele osób nie wierzy, że to moje naturalne).

Zauważyłam również, że mam większe powodzenie u mężczyzn, ponieważ wielu z nich twierdzi, że mam przepiękne oczy. Nic w tym dziwnego, gdyż długie rzęsy zawsze działają na facetów i wzbudzają zazdrość w oczach innych kobiet. Teraz, gdy oglądam swoje stare zdjęcia, nie mogę uwierzyć, że kiedyś miałam takie liche rzęsy, które tylko odejmowały mi uroku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *